18 marca 2012

Święty spokój

Wstaje z martwych tam po cichu,
Tam pod brzydkim, brudnym śniegiem, 
Tam na trawie i chodniku,
Po kolejnym swym pogrzebie.

 Odrodzenie jest już blisko.
Mróz powoli ustępuje.
Znów pojawi się to wszystko —
To, do czego miłość czuje. 

Widzi światła coraz więcej,
Coraz cieplej dookoła.
Coraz żwawiej bije serce,
Coraz głośniej stąd go wołam.

Woda kapie mu na głowę,
Tam roztopy go zastały.
Zbiera w sobie siły nowe,
Ciągle wierny, ocalały.

Stamtąd jednym okiem patrzy
I bez czapek widzi ludzi.
Tam go słońce lekko głaszcze,
Tam go wiosna ze snu budzi.

2 komentarze:

  1. Nie wiem czy to zamierzone, ale tenże wiersz, jest idealnie spójny z "Zimą" z 2009. Jestem pod wielkim wrażeniem.
    Poza tym jest tak bardzo wiosenny, że aż mi niedobrze, ale to chyba w sumie dobrze. Bo każdy zna i moje i Twoje nastawienie do wiosny.
    Ona się wylewa z każdego wersu wręcz.

    Poza tym to weź wydaj jakąś kompilację Pogodowo-poro-roczną...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, jak najbardziej zamierzone.

    Przepraszam Ol, nie chciałam Cię przyprawiać o mdłości. :)

    W sumie teraz już by się uzbierało na takową kompilację...

    OdpowiedzUsuń