Te błyski — lśniące, złociste,
Ta jasność — światła, rażąca,
To ciepło — miękkie, puszyste,
I radość — ot, suma słońca.
Oczy z rozkoszy przymknięte.
Przyjemność latem pachnąca
Rozgrzewa twarze zmarznięte
Zwrócone tam — w stronę słońca.
Uśmiech usta rozpromienia
I chce się tak stać już bez końca.
Uchwycić tak od niechcenia
Jeden chociażby — promyk słońca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz