W moim czerwonym pokoju
Mieszka Demon Pierdolniku.
Humor ma niespotykany —
Figlem żart pogania psikus.
Trzeba przyznać mu tą rację,
Że wpisuje się designem —
Sam czerwony jak dno piekła
I zjarany jak Bob Marley.
Dzień za dniem wypala gramy
Mego uporządkowania,
Siwe dymy bałaganu
Wydmuchuje z siebie w zamian.
Szczerzy swoje małe kiełki
Uśmiechając się uroczo,
Otumania zmysły za dnia
A nie pozwala spać nocą.
Zatacza się wciąż z kąta w kąt,
Chichra pod nosem jak maniak.
Wstyd się przyznać, ale szczerze —
Nawet lubię tego drania.
Jest niezdarny i pocieszny —
Ot, taki niegroźny pajac.
Lecz ta chaotyczna gęba
Jakoś tak mnie uspokaja.
Stał się moim przyjacielem —
Przyznam to, ale po cichu —
Bajzel, nieład, mętlik oraz
Mały Demon Pierdolniku.
Ogłaszam ten wiersz oficjalnym hymnem moim i każdego innego bałaganiarza.
OdpowiedzUsuńTo może podrzucę tekst Marviemu, niech muzykę napisze. XD
Usuń