Gaśnie
Z
dnia na dzień coraz bardziej
Milknie
Zamyka
się w sobie
I
uśmiecha coraz rzadziej
Gdy
szepcze
Robi
to tak
Że
ledwo ją słychać
I
już wcale
Nie
pozwala się dotykać
Puste
Pozbawione
wyrazu spojrzenie
Kieruje
tam
W
ten mroczny
Niepokojący
cień
Próbuje
go odepchnąć
Westchnieniem
I
tylko czasem
Tylko
wtedy
Gdy
zapada w sen
Na
jej twarz
Wspomnienie
Spokoju
powraca
Bo
tylko wtedy
Ma
wrażenie
Że
się ten
Mały
płomyk
Odradza
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz