16 lipca 2009

Przywiezione z Londynu.

Tyle znaków
tyle znaków wciąż we mnie drżących
tyle wzroku
wzroku oczu niewidzących
tyle myśli
tyle myśli rzucanych nieśmiało
tyle gestów
tyle gestów przelanych na ciało.


________

Znów mi słońce prześwieca przez palce
znów oddychać chcę pełną piersią
choć tyle bitew przegrałam w tej walce
znów swego życia chcę stać się treścią.

________

Pozbierajcie moje myśli
nie posprzątam sama wszystkich
rozrzucone na podłodze
są przeszkodą na mej drodze.

________

Czterolistna Koniczyno
mego szczęścia bądź przyczyną
choć mam wiele amuletów
chcę i Ciebie do kompletu.





(Taka dygresja- nieprzespana noc+ samolot+Londyn = wena oO)

3 komentarze:

  1. Fajne. Naprawdę fajne. I jak się zdziwiłam, że rymowane. :)
    Te dwa ostatnie to prawie takie sentencje. ;]
    Ten czterowers o myślach na podłodze mnie rozłożył. ;p
    Ale pierwszy podoba mi się najbardziej. ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. bo byl w pierwszej fazie weny Londynskiej, ale ja najbardziej lubie kończynę bo mi weszła w ucho tego stopnia, ze gadalam to w wannie nawet;D

    OdpowiedzUsuń
  3. iz coś opublikowała w końcu o.o ojejku... czterolistna koniczyna mnie rozbroiła zupełnie ;] taka esencja iz... ;p bardzo mi się podobały ;]

    OdpowiedzUsuń