Dlaczego, ej, dlaczego tak to wygląda?
Trudno powiedzieć. Życiowe potknięcia.
Upadam i wstaję i wciąż idę dalej,
Rozdaję co mam, bierz, wszystko do wzięcia.
Dumę i nadzieję, siłę i wiarę.
Nawet trochę twórczego zacięcia.
Bierz, bierz co mam, przecież sama rozdaję.
Jak to się skończy? Nie mam pojęcia.
Co jeszcze, co jeszcze mogę dać z siebie?
Chyba niewiele mi już zostało.
Trochę rozsądku, resztki serca.
To wszystko nadal za mało.
Rym jeszcze jeden tu mam.
Śmiało, bardzo proszę,
Weź, jakoś lekko
tak to znoszę.
I teraz
nie mam
już
…
To "ej" z początku sprawia, że poczułam się jak główny odbiorca tego utworu. Mam nadzieję, że każdy czytelnik poczuje się tak samo.
OdpowiedzUsuń