4 listopada 2009

Zima

Tam pod zimowym szronem
Na trawie, chodniku, betonie,
Tam mój święty spokój
Przeżywa swoją agonię.

Tam ledwo żywy upadł
Razem z ostatnim liściem.
Tam pełen żalu czeka
Na końca swego przyjście.

Tam spod białych igiełek
Ze smutkiem obserwuje
Jak zima niszczy wszystko
Do czego miłość czuje.

Widzi małe radości
Ginące po kolei,
Ostatni jesienny zachód
Gaszący resztki nadziei.

Tam w swej ostatniej godzinie
Cierpienie mu duszę rozrywa.
Tam jeszcze ciągle żywego
Mróz go całunem okrywa.

Tam wreszcie, gdy zmierzch nastanie
Wyda ostatnie tchnienie.
Tam będzie w pokoju spoczywał
Czekając na odrodzenie.

3 komentarze:

  1. no i widzisz ?
    ja to czulam juz jesienia ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... to nie do końca o to chodzi. ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Iz nad-interpretuje? xD
    Gośku, jak zawsze Twój wiersz porusza...
    zimno i rozpaczliwie mi się zrobiło.

    OdpowiedzUsuń