19 marca 2009

Patologie Sokratesa

Powrót do wspomnień. "Patologie Sokratesa" mój osobisty dramacik napisany w liceum na piątkę z WOKu. Pisany wierszem, więc ma prawo znaleźć się w Szufladzie. :)



PATOLOGIE
SOKRATESA

OSOBY
Sokrates
Ksantypa
Żebraczka
Dziewczyna
Klawisz


SCENA PIERWSZA


KSANTYPA
Witaj Sokratesie, mój mężu drogi.
Czy dziś również w cholerę poniosą cię nogi?

SOKRATES
Dzień dobry Ksantypo, moja droga żono.
Pogoda dziś piękna, aż buty mi płoną,
Parzy mnie w stopy chęć nieodparta,
By przejść się po mieście.

KSANTYPA
A idźże do czarta!
Wciąż tylko łazisz i zaczepiasz ludzi!
Twe zachowanie wstręt we mnie budzi!

SOKRATES
Nie ryj mi bani bezmózga niewiasto.
Nie czekaj z obiadem bo idę na miasto.


SCENA DRUGA

SOKRATES
Jak pięknie wyglądają Ateny zamglone,
Wśród brudu i ścieków, słońcem oświetlone.
Czuję, że dzisiaj przyjdzie mi do głowy,
Iście szatański pomysł na rozmowy.
Choć idę w płaszczu starym i bosy...
A cóż to? Słyszę jakieś głosy!

ŻEBRACZKA
Siedzi po turecku na podłodze, przed nią leży kapelusz, w nim trochę drobnych.
Jaśnie wielmożny zacny człowieku!
Wspomóż kobietę w podeszłym wieku!
Siedzę tu sama od godzin paru
Głodna i spragniona od słońca skwaru.
Zlituj się nade mną i rzuć monetę!


SOKRATES
Boże spójrz na tę biedną kobietę!
Jakże mam cię wesprzeć niewiasto uboga,
Gdy nie wiem, gdzie mam pieniądze, na Boga!

ŻEBRACZKA
Jakże to panie, do jasnej anielki?!
Nie wiesz gdzie masz monety, papierki?

SOKRATES
Wiem tylko, że nic nie wiem.

ŻEBRACZKA
Zdziwiona.
Jakże to, panie?
Po chwili namysłu:
A wiesz co dzisiaj jadłeś na śniadanie?

DZIEWCZYNA
Och kogoż to czują moje receptory?
Czyż to Sokrates znów wszczyna spory?

SOKRATES
Jam jest filozof, więc param się gadaniem.
A ta mi wyjeżdża tu z jakimś śniadaniem!

DZIEWCZYNA
Więc to o śniadaniu pogadanka tym razem?
Jakich to symboli jest ono wyrazem?
Zwraca się do Żebraczki.
Muszę cię ostrzec babciu po cichu
Że ten koleś ma ładny bałagan na strychu.
Puka palcem w czoło.
Opowiadane przez niego historie
Niezaprzeczalnie wpędzą cię w aporię.

SOKRATES
Łeb to ty masz jak aporia, głupia dziewczyno.
Palnąłbym cię, gdybym z cierpliwości nie słynął.
Ale że każdy dobra pragnie z natury
Nie będę się rozpędzał do ślepej brawury.
Pragnienie dobra to wiedzy fundament,
A zło czyni w sercach niepotrzebny zamęt.
„Dajmonion”. Czy znasz znaczenie tego słowa?

ŻEBRACZKA
A cóż to za jakaś cholera nowa?

DZIEWCZYNA
No to teraz się zacznie wywodem męczenie.

SOKRATES
„Dajmonion” to wewnętrzne doświadczenie.
W nim kryje się mądrość, w nim wiedza ukryta.
Przez, krzywdę, ból, lub szczęście zdobyta.
Miłuję tę mądrość ponad wszelką miarę.
Od niej zależne są ludzkie morale.
Mądrość pozwala mi być filozofem,
Rozmawiać na równi z panem i chłopem,
Pomaga urodzić myśl pewną, prawdziwą,
Smakuje jak dobrze schłodzone piwo.

ŻEBRACZKA
Na polityka nadałbyś się doskonale,
Bo mówisz dużo i niezrozumiale.

DZIEWCZYNA
Choć ostatnie zdanie było trafione.
Nie ma to jak piwo dobrze schłodzone.

SOKRATES
Ja się nie mieszam do polityki,
Za duże dochody przynoszą ich triki.


ŻEBRACZKA
Pieniędzy nigdy nie jest za dużo.

SOKRATES
Pieniądze zazwyczaj złym celom służą.

DZIEWCZYNA
Bredzisz od rzeczy, za przeproszeniem.

SOKRATES
Szczęście z pieniędzy jest tylko złudzeniem.
Prawdziwym szczęściem jest służba Bogu,
Państwu i filozofii.

DZIEWCZYNA
Dość tego dialogu.
Przeszliśmy już od śniadania do obiadu,
A mi się śpieszy.

KSANTYPA
Niespodziewanie pojawia się na scenie.
Tu jesteś dziadu!
Biegam i szukam cię po całym mieście,
A ty co? Gdy znajduję cię na reszcie
Gwarzysz z jakimiś dwoma lafiryndami!

SOKRATES
Borykamy się tu z trudnymi zagadnieniami
Więc idź stąd i rozmówców mi nie odstraszaj.

DZIEWCZYNA
A ja sobie tę lafiryndę wypraszam!
Niech pani spojrzy lepiej na siebie!

KSANTYPA
Patrząc na Żebraczkę.
A czemu ta tutaj siedzi na glebie?

ŻEBRACZKA
Jestem bezradną kobietą w biedzie
W domu zostało me głodne dziecię.
Nie ma w tym przecież żadnej mej winy.
Odmówisz chleba dla biednej dzieciny?
Do nakarmienia potrzebna mi forsa.

KSANTYPA
A co ja jestem? Fundacja POLSAT?
Patrząc groźnie na Sokratesa
A ty ruszaj swoje cztery litery.
Chyba że chcesz kolejnej afery!
Sokrates schodzi ze sceny poszturchiwany przez Ksantypę.

DZIEWCZYNA
Fakt ten okazał się prawdą szczerą:
Nie myśl za dużo by nie stać się sknerą.
Wrzuca monetę do kapelusza Żebraczki i również odchodzi.

SCENA TRZECIA

SOKRATES
Siedzi na krześle z brodą wspartą na dłoni
O ja nieszczęsny, niewinnie oskarżony!
Ucierpiał mój honor, zostałem obrażony.
W głowie się nie mieści, nie mogę w to uwierzyć.
Zarzucono mi bezbożność i psucie młodzieży!

KSANTYPA
A mówiłam, że w końcu doigrasz się swego.

SOKRATES
Jakże to? Nie pocieszysz na śmierć idącego?
Spójrz tylko, łańcuch u nóg i ręce skute.
Jeszcze dziś mi dadzą do wypicia cykutę.

KSANTYPA
I dobrze ci tak! Jakaś nauczka wreszcie!
Trzeba się było nie szlajać po mieście!

SOKRATES
I na co mi przyszło na stare lata?
Niewierna żona popiera mego kata.
Może to dobrze, że zejdę z tego świata?

KSANTYPA
Nie jęcz człowiecze, lecz słuchaj co mówię
Uczniowie twoi chcą zapobiec twej zgubie.
Opracowali plan twojej ucieczki z więzienia.

SOKRATES
Nie widzę dla mnie nadziei choćby cienia.
Będziesz mi wypominać do końca żywota,
Że mogłem siedzieć w domu, że ze mnie idiota.
Już wolę umrzeć niż z tobą się męczyć.
Nikomu nic nie chcę zawdzięczać
A zwłaszcza tobie.

KSANTYPA
Więc nie przyjmujesz
Pomocnej dłoni?

SOKRATES
Nie.

KSANTYPA
Gorzko pożałujesz!
Wzburzona wychodzi.
Sokrates przez chwilę siedzi sam, po czym do celi wchodzi Klawisz.


KLAWISZ
Nadeszła twoja ostatnia godzina,
Już czeka na ciebie niebiańska dolina.
Sąd nakazał zakończyć twe życie
Poprzez śmiertelnej cykuty wypicie.
Podaje Sokratesowi fiolkę z cykutą.

SOKRATES
Przyjmuję tę karę choć jestem niewinny.
Dzięki mym czynom i tak będę słynny.
Wypija cykutę i pada bez życia.

KLAWISZ
Proroctwem będą twe słowa ostatnie.
Choć budzić będziesz gniew i sympatię.
Zmarłeś filozofie, nieszczęsny Greku.
Lecz pamięć o tobie przetrwa wiele wieków.

1 komentarz: